Blog fotograficzno-literacki
Kuba (l.30), Kraków

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, Aby podarować prezent musisz się

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Anuluj

Zaloguj się, aby zablokować użytkownika

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby dodać do ulubionych

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj
 
Wpisy z: Październik 2011 Ostatnio dodane
11
+32

170. Drive
Rytuał. Jesteśmy jednak zwierzętami stadnymi- forma, zewnętrzny przekaz, ustalone znaki i kod: to na



15
+44

169. Haaaaarbuz
Nastąpiła krystalizacja wszystkiego, uchemicznienie, rafinacja. Krew tłoczona w żyły, serce pompuje



24
+50

168. Cry me a river (trully)
Sny. Kłębi się to wszystko gdzieś pod skórą, siedzi, drąży- filmy w kolorze wyświetlane co noc w moj



14
+31

167. Kanczendzonga
Krok za krokiem, za krokiem krok. Powoli, ze wzrokiem wbitym w śnieg, urywany oddech, szarpane wiatr



15
+36

166. Defragmentacja
Czarny monolit, jedność w świecie pełnym elementów, cudo dizajnu odmienianego przez wszystkie przypa



21
+53

165. Cytryna
Ah, za mało mam żółtego w organiźmie- odbarwiłem się, kolorów pozbyłem, wyciek farb totalny. Szkorbu



33
+69

164. Zakręty, kierunki
Paluszki delikatnie przebierają po klawiaturze fortepianu, słodko gorzka harmonia wszechświata oddan



12
+39

163. Bardzo spokojny człowiek
Leje deszcz- jesień przyszła z pełną mocą, masakruje ulice wodnymi biczami, krople jak palce serdecz



8
+36

162. Afganka
Z sekundy na sekundę coraz bardziej zarażam się syfilisem codzienności, konsumuję własny ogon goniąc



Ukryj reklamę

rozwiń ▼